6 lipca 2014

Happy 4th of July!



4th of July- wielkie amerykańskie święto, dzień, w którym można spotkać jeszcze więcej amerykańskich akcentów niż kiedykolwiek indziej.
Ja swój dzień zaczęłam o 8:00, bo już o 9 w White Eagle w Naperville była organizowana mała parada rodzinna. Jechał wóz strażacki, za nim dzieci na rowerkach i hulajnogach przystrojonych na biało-czerwono-niebiesko, a za nimi rodzice.

Hości kupili na tę okazję 3 balony z helem. Uwiązałam to dzieciom do rąk, ale oczywiście pozdejmowały. Ostrzegałam: nie bawcie się w salonie. I co? Bawiły się. Rzecz jasna nie obyło się bez wypuszczenia jednego z balonów z ręki. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nasz salon nie był wysoki na jakieś 8 metrów. A co na to superaupair? Rozdarty Keegan trafił do kojca, wzięłam jedno z najwyższych krzeseł barowych i próbuję złapać koniec wstążki. Wykładzina w salonie jest bardzo miękka i krzesło się kołysało, ale jedyną rzeczą jaką mogłam wtedy zrobić ,żeby nie upaść na kominek, było nakazanie trzymania tego krzesła cztero i pięciolatkowi. Nie jestem niska (172cm), a nawet z tego krzesła, którego siedzenie jest prawie na wysokości moich bioder, nie mogłam dosięgnąć końca wstążki. Próbowałam odkurzaczem, ale się nie udało. To wzięłam szczypce do makaronu, wlazłam znów na to krzesło i po kilku próbach i przestawieniu krzesła w końcu się udało. 





Później hości urządzili barbeque party. Przyjechali dziadkowie, przyszli sąsiedzi (swoją drogą meega mili!). Było dużo jedzenia, w tym moja szarlotka, którą się wszyscy zachwycali, tym bardziej, że to przecież takie niezwykłe, że można zrobić ciasto ze składników, a nie z pudełka.
Moje imię wymawiane jest na kilka sposobów. Większość mówi do mnie 'Basja'/'Bazja', babcia mówi na mnie 'Barb', dziadek 'B.' i tylko jedna z sąsiadek mówi Basia, bo.. jest Polką!

Później pojechaliśmy na basen. Nie ten co ostatnio tylko taki 'more fancy'. Żeby się tam dostać trzeba być członkiem klubu golfowego. My weszliśmy po zajomości. Miałam day off, ale i tak nie znałam tam nikogo, a były tam głównie rodziny z małymi dziećmi, więc cały czas pilnowałam Keegana, żeby hości mogli spędzić ten czas ze znajomymi.


Po powrocie do domu siadłam przy laptopie i... kupiłam bilety do Kanady! 26 lipca lecę do Toronto i 1 sierpnia wracam do Chicago. Lecę sama i zatrzymam się u rodziny. Bilety w obie strony kupiłam za $255 i myślę, że to całkiem niezła cena :)

Wieczoram pojechałam razem z J. i jej dwiema koleżankami (też au pair z Niemiec) na Ribfest u nas w Naperville. Jest to taki ogrooomny festym ze wszystkimi mozliwymi karuzelami,sceną i stoiskami jak w wesołym miasteczku, do tego scena i tłumy ludzi! Normalnie wejście tam kosztuje $15 (tak, samo wejście! Nie wiem za co to...), ale z okazji 4 lipca, od 7:30pm wejście było darmowe, bo o 9:30 był pokaz fajerwerków. I naprawdę były to najpiękniejsze i najogromniejsze fajerwerki jakie kiedykolwiek widziałam. Cały pokaz trwał około pół godziny. 

Po powrocie do domu obejrzałyśmy 'Mean girls' i poszłyśmy spać :)



Dziewczyny opowiedziały mi historię o tym jak to chodziły kiedyś po Chicago, zastanawiając się co tu robić.. Nie mogły wejść do żadnego klubu, bo już wcześniej zabrali im fake ID :P Nagle w jednym z 'piwnicznych' okien zobaczyły grupkę chłopaków, grających w karty. Jedna z nich dla żartu zapukała, a tamci.. otworzyli im drzwi! Dziewczyny pograły z nimi w karty, siedzieli, rozmawiali, nagle jeden z nich zaproponował pójście na dach, gdzie ma mieszkanie! Wyszukały go później w googlach i okazało się, że ich kolega jest milionerem (!!!), a w dodatku jest na liście 20 najbardziej pożądanych kawalerów w Chicago! True story, widziałam zdjęcia!
Dziewczyny,gdziekolwiek byście nie były, miejcie oczy szeroko otwarte! :D

6 komentarzy:

  1. O MATKO! Basia, jak przylatuje to od razu ruszamy na podryw :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Nominowałam Cię do LBA :) Więcej znajdziesz tu -> http://zycie-sweetshine.blogspot.com/2014/07/lba-liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  3. hej, wpadam w listopadzie, co Ty na to? :D zaniedbałam ostatnio komentowanie, ale wszystko jest ostatnio mega szalone. mega się ciesze, że z hostami Ci się układa i ze w domu jest dobrze. podobają mi się sposoby na dyscyplinę i pomyslowość :D mam nadzieję, że też mi się włączy taka zaradność :D

    OdpowiedzUsuń